środa, 22 lutego 2012

melancholia.

     Dopadła mnie dzisiaj jakaś niezrozumiała nostalgia. Zeszłam na dół, wzięłam łyk powietrza (dziwnie smakowało- inaczej. Inny ma smak, jak się je samotnie pije) , rozejrzałam się wokół i napadła na mnie ta pieprzona melancholia. Takie miewam okresy, niezrozumiałe. Przez ostatnie cztery miesiące nie miewałam ich wcale, w sumie nie wiem, może była to Twoja zasługa.
     To taki okres, jakoś depresyjnie przygnębiający, zmuszający do refleksji na wiele tematów (przeważnie dotyczących tego, co się wewnątrz dzieje), ale w gruncie rzeczy nie jakoś dołujący. To nie dół, dołek, dziura, cholera wie jeszcze co, ale to taki jakby ogranicznik. Ogranicznik prędkości.
     Wkurza mnie to, że dopadła mnie ona właśnie teraz, kiedy ja nie mam już ochoty się nad niczym zastanawiać. Chcę po prostu oddychać, pójść do przodu, nie oglądać się za siebie. Najwidoczniej będę się z nią musiała jeszcze tylko trochę przemęczyć. Do przyjścia jako takiej wiosny zapewne. Wtedy żadna przyziemna sprawa nie będzie mnie w stanie złamać.
     To takie piękne, kurcze. Czekam na to, jak na zbawienie. Wiatr we włosach, na ustach i policzkach, ciepły, lekko otulający, jak ramiona ukochanego mężczyzny. Śpiewający gdzieś w konarach drzew na których zdążyły już porozkwitać pąki kwiatowe, radosne, uśmiechnięte pączki. Pączuni. Słońce na ramionach, palcach u rąk, piersiach, kochane, cudowne, czułe wiosenne słońce... Krople wiosennego deszczu na łydkach, na pośladkach, cudowne pieśni budzącej się do życia przyrody w uszach... Tego mi brakuje, jak cholera. Całymi dniami będę przesiadywać pod domem i będę mogła napawać się tą wiosenną radością. Nie lubię tego tekstu, jest oklepany i żałosny... ale muszę go użyć: Zimo- wypierdalaj.

     Nie wiem, co mam w sercu. Za każdym razem, kiedy próbuję to przeanalizować na chłodno- chce mi się autentycznie ryczeć. Jak próbuję to zaakceptować, jakoś to sobie wytłumaczyć- nie mogę. Nie mogę wybaczyć Ci tego, co zrobiłeś, co napisałeś. Nie potrafię.
Chociaż... w sumie... czy to teraz ma jakieś znaczenie?

Krystyna odpowiada- BMRRRRRNIOOOOW. Znowu ma ruję. Echs... ;)
hawa najs iwnin. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz